Nazwa brzmi pięknie, ale i obco. Wpisuje się w korzenie naszej dzielnicy, a co ciekawe — idealnie się składa, że leży w pobliżu ulicy Marsa.
Bogini wojny
Bellona to rzymska bogini wojny — w rzymskich wierzeniach towarzyszka Marsa (raz żona, raz siostra, raz mamka, zależnie od wersji legendy). Miała powozić jego rydwanem po polach bitew, z włócznią albo pochodnią w dłoni. Jej świątynia stała przy Polu Marsowym w Rzymie i była miejscem ważnych zgromadzeń. Z przekazów, służący w niej kapłani wpadali podczas obrzędów w szał, raniąc samych siebie — być może to przez wiązanie Bellony z wojenną furią.
Od lotnika do bogini
Jednak nasza ulica nie zawsze tak się nazywała. Wcześniej patronem był Stanisław Wigura — konstruktor lotniczy i towarzysz Franciszka Żwirki. Nazwę zmieniono 5 maja 1960 roku, czyli kilka lat po włączeniu Rembertowa do Warszawy (1957). Powód był prozaiczny: stolica wchłaniała kolejne miasteczka z własnymi nazwami ulic, a te dublowały się z warszawskimi — Wigura był już upamiętniony na Ochocie. Ulice „dołączające" musiały ustąpić.
Pakiet wojskowych nazw
Nowa nazwa nie była przypadkowa. Rembertów — związany zawsze z wojskowością przez poligon, Akademię, jednostki wojskowe — dostał wtedy cały pakiet nazw z wojskowego kręgu znaczeń: Marsa, Arsenalska, Bombardierów, Dwóch Mieczy, Czwartaków. Bellona wpisała się w to idealnie. Rzymska bogini wojny za polskiego lotnika — zamieniliśmy bohatera na boginię.
Spacer ulicą Bellony
Spacerując po ul. Bellony, zwróćcie uwagę na budynek pod numerem 62 — pamięta lata 30. XX wieku. Można podziwiać zwłaszcza środkowy ryzalit budynku zwieńczony bogatym wątkiem ceglanym.
Jak Wam się mieszka na ulicy o tak pięknej nazwie? Pozdrowienia dla mieszkańców ulicy Bellony!




