Menu Zamknij

POST ROCZNICOWY, pierwszy rok w zarządzie dzielnicy

I tak nie wiadomo kiedy minął rok mojej pracy jako zastępcy burmistrza, post będzie więc trochę bardziej osobisty

Jestem dumny z zajmowanego stanowiska, nadzoruję te wydziały na których mi szczególnie zależało. Bezpośredni radni, czyli Iza i Marcin, stoją za mną murem. Z naczelnikami się rozumiemy i w mojej ocenia, mimo mojej tendencji do poruszania spraw wymagających współpracy międzywydziałowej, sprawnie współpracujemy.

Jakie były przez ten rok największe zaskoczenia?

Z wewnątrz ratusza świat wygląda inaczej. Jedna z różnic polega na szybko zdobywanej wiedzy, o procesach, procedurach, ograniczeniach, co szybko budzi refleksję, że często krytyka ma korzenie w braku wiedzy. Z drugiej strony trzeba uważać, żeby świadomość ogromu formalności nie zniszczyła w człowieku kreatywności i chęci do zmieniania rzeczywistości. Kolejna różnica to sprawczość, po latach bycia „uliczną opozycją”, potem opozycją w ramach Rady Dzielnicy, radni RB oraz ja, nie byliśmy przyzwyczajeni do decyzyjności. To choroba wielu nowych ruchów, łatwo się działa gdy nie ma odpowiedzialności. Po roku wolę zdecydowanie opcję, że jestem decyzyjny i odpowiedzialny, niż krytyczny ale bezsilny.
Zarząd popierany jest głosami trzech ugrupowań, z których każde ma swojego przedstawiciela w zarządzie. Jesteśmy więc przedstawicielami trzech różnych środowisk, każdy ma inne samorządowe DNA, każdy inne doświadczenia w pracy w samorządzie. Dla mnie współpraca z pozostałymi burmistrzami była wielką niewiadomą. A jest dobrze. Nie ziściły się moje obawy, że dzielące nas różnice będą utrudniały pracę. Wręcz przeciwnie, odmienna ocena wielu sytuacji wymaga argumentacji i obrony swojego stanowiska, dzięki czemu chyba lepiej się przez ten rok rozumiemy. Na zarządach tylko raz zagłosowaliśmy rozbieżnie. Na co dzień jesteśmy, jak pisałem, podzielni kompetencjami ale w imię sprawności działania mamy dżentelmeńską umowę, że w ramach codziennych obowiązków, gdy zachodzi taka potrzeba współpracujemy z wydziałami z wydziałami podległymi komu innemu.
zarząd dzielnicy Rembertów
RB-nowe-logo-napis

pierwszy rok gdy zarząd dzielnicy Rembertów jest częściowo nasz!

Żeby nie było tak słodko kolejne zaskoczenie jest negatywne. To kłopoty we wprowadzaniu w życie nowych obowiązków. Jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, wojna na Ukrainie i kryzys energetyczny, spowodowały konieczność wprowadzania przez państwo różnych osłon socjalnych dla obywateli. Mamy dodatek węglowy, gazowy, elektryczny, mamy preferencyjny zakup węgla. Każda wprowadzająca kolejne osłony ustawa, jest napisana wg innego klucza, raz my wypacamy środki, raz Miasto, raz wniosek może złożyć członek gospodarstwa domowego raz osoba na którą przychodzą imienne faktury. Co gorsza dochodzi do tego, że już w trakcie przyjmowania wniosków zmieniają się wytyczne co do szczegółów jego realizacji . To wprowadza bałagan, na którym ostatecznie cierpią mieszkańcy. Samorząd zaś jest gdzieś między młotem a kowadłem, z jednej strony musząc się trzymać przepisów prawa a z drugiej spotykając się z rozczarowaniem osób oczekujących szybkiego wsparcia. Gaszenie takich „pożarów” nie niesie satysfakcji.
I jeszcze o zdjęciu. Zrobiłem je rok temu, idąc pierwszego dnia do pracy w ratuszu. Spotkanie z dawno niewidzianą rembertowiankę i szybka wymiana zdań
- O panie Olku, to pan idzie burmistrzować!?
- a no tak się poukładało.
- trzymam kciuki, da pan radę!
Skip to content