Z życia samorząduWróć do artykułów

Mniej pieniędzy na inwestycje w Rembertowie? Nie wszystko jest takie, jak wygląda w tabelkach

19 października 2026Rembertów Bezpośrednio13 min czytania
Mniej pieniędzy na inwestycje w Rembertowie? Nie wszystko jest takie, jak wygląda w tabelkach

Mniej pieniędzy na inwestycje w Rembertowie w 2027 roku? Sprawdzamy, co z poradnią, szkołą, drogami i urzędem. Które inwestycje muszą poczekać?

Mniej pieniędzy na inwestycje w Rembertowie? Nie wszystko jest takie, jak wygląda w tabelkach

Prawie 12 milionów złotych na inwestycje w 2027 roku. Dużo czy mało? Na pierwszy rzut oka przyszłoroczny budżet Rembertowa może nie robić wielkiego wrażenia, szczególnie w porównaniu z tegorocznymi wydatkami. Tyle że same liczby nie pokazują wszystkiego. Podczas październikowej sesji Rady Dzielnicy rozmawiano o nowych inwestycjach, tych już przygotowywanych i tych, na które mieszkańcy będą musieli jeszcze poczekać. Były konkrety dotyczące poradni psychologiczno-pedagogicznej, modernizacji szkół, urzędu i budowy ulic. Nie zabrakło też politycznych dyskusji, podczas których momentami więcej czasu zajmowało powtarzanie pytań niż rozmowa o samych inwestycjach.

14 października radni Rembertowa zajęli się projektem budżetu dzielnicy na 2027 rok. Łącznie do dyspozycji zaplanowano 183 762 085 zł, z czego 11 928 085 zł to wydatki majątkowe, czyli przede wszystkim inwestycje i zakupy inwestycyjne.

Ktoś mógłby powiedzieć: niespełna 12 milionów złotych na całą dzielnicę? Niezbyt imponująco.

Zwłaszcza że tegoroczny plan inwestycyjny był znacznie większy.

Tylko czy rzeczywiście powinniśmy oceniać inwestycje wyłącznie po tym, ile pieniędzy zapisano w budżecie na jeden konkretny rok?

Niekoniecznie.

Mniej w 2027 roku, więcej w 2028. O co właściwie chodzi?

Burmistrz Maciej Iwanicki tłumaczył podczas sesji, że mniejsze wydatki inwestycyjne w przyszłym roku nie oznaczają automatycznie mniejszej liczby realizowanych przedsięwzięć.

Część dużych inwestycji, w tym przygotowanie nowej siedziby poradni psychologiczno-pedagogicznej i przebudowa Urzędu Dzielnicy, ma być realizowana w formule „zaprojektuj i wybuduj”.

W praktyce wygląda to tak, że najpierw trzeba przygotować projekt, uzyskać niezbędne uzgodnienia, a dopiero później ruszyć z właściwymi robotami budowlanymi. Dlatego większe środki na te przedsięwzięcia zaplanowano dopiero na 2028 rok.

I jest w tym pewna logika.

Można przecież wpisać do budżetu kilkadziesiąt milionów złotych i przez cały rok chwalić się wielkością planu. Tylko co z tego, jeżeli ostatecznie znaczna część tych pieniędzy pozostanie niewykorzystana?

Jak przypomniał burmistrz, Rembertów w ostatnich latach znajdował się wśród trzech warszawskich dzielnic najlepiej realizujących wydatki inwestycyjne. Zarząd chciałby utrzymać ten wynik, zamiast sztucznie zawyżać plany.

Oczywiście harmonogram zapisany w budżecie nie gwarantuje, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Szczególnie przy większych inwestycjach, gdzie przetargi, projektowanie i niespodziewane problemy potrafią skutecznie pokrzyżować nawet najlepiej przygotowane założenia.

Ale spójrzmy na konkretty.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Ponad 7 milionów złotych i dziesięć ofert przetargowych

Jedną z najważniejszych inwestycji jest dostosowanie budynku przy al. gen. Chruściela „Montera” 1/3 do potrzeb poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Na przedsięwzięcie zabezpieczono około 7,1 mln zł, w tym około 2,18 mln zł na 2027 rok. Pozostałe środki przewidziano na 2028 rok.

Pod koniec września otwarto dziesięć ofert przetargowych. Najtańsza opiewała na około 6 mln zł, najdroższa na blisko 15 mln zł. Dwie propozycje mieściły się w przewidzianym budżecie.

W czasie sesji trwała jeszcze analiza ofert, w tym wyjaśnianie kwestii związanych z podejrzeniem rażąco niskiej ceny.

I właśnie na tym etapie postępowania wyjątkowo długo zatrzymał się radny Andrzej Zawiślak.

Kilkukrotnie wracał do pytań dotyczących liczby ofert i ich oceny. Zarząd wyjaśniał, że postępowanie wciąż trwa, a część wykonawców została wezwana do złożenia dodatkowych wyjaśnień.

Można oczywiście zapytać ponownie. Można nawet trzeci raz. Tylko trudno oczekiwać, że od samego powtarzania pytania procedura przetargowa zakończy się szybciej.

Tymczasem znacznie ciekawsze wydają się kwestie dotyczące dalszej realizacji inwestycji.

Całość przedsięwzięcia ma potrwać około 21 miesięcy od podpisania umowy. Pierwsze miesiące zostaną poświęcone projektowaniu, natomiast większość robót budowlanych przypadnie na 2028 rok.

Co istotne, burmistrz nie wykluczył przesunięcia zakończenia inwestycji na 2029 rok. Wspominał również o potencjalnych kosztach dodatkowych, związanych zarówno ze stanem istniejącego budynku, jak i późniejszym zakupem specjalistycznego wyposażenia.

I tutaj jest naprawdę o co pytać.

Bo dla rodziców oczekujących na poprawę dostępności usług poradni najważniejsze nie będzie przecież to, ile razy podczas sesji omówiono dziesięć ofert przetargowych.

Znacznie ważniejsze jest, kiedy poradnia rzeczywiście zacznie działać, czy uda się dotrzymać harmonogramu i czy zabezpieczone środki pozwolą doprowadzić inwestycję do końca.

I właśnie te kwestie powinny pozostawać pod szczególną kontrolą radnych.

Urząd Dzielnicy do przebudowy. Dobrze wiedzieć, co właściwie będzie remontowane

Kolejna duża inwestycja to modernizacja rembertowskiego urzędu.

Na lata 2027–2028 przewidziano około 7,3 mln zł, w tym około 1,46 mln zł w przyszłym roku.

Warto przypomnieć, że w sierpniu udało się pozyskać dodatkowe 5,5 mln zł z poziomu miasta, przy wsparciu Biura Infrastruktury i warszawskich radnych.

Zakres planowanych prac obejmuje trzy zasadnicze elementy:

  • wymianę przestarzałej, ponad dwudziestoletniej klimatyzacji;
  • modernizację holu i przestrzeni obsługi mieszkańców;
  • wdrożenie systemu kontroli dostępu.

Do tego dochodzi realizowana już wymiana windy.

Szczególnie interesująca wydaje się kwestia holu.

Każdy, kto załatwiał sprawy w rembertowskim urzędzie, wie, że obecny układ przestrzeni pozostawia sporo do życzenia. Stanowiska obsługi i miejsca oczekiwania znajdują się blisko siebie, a zachowanie odpowiedniej prywatności podczas rozmowy z urzędnikiem bywa trudne.

Jeżeli modernizacja rzeczywiście poprawi organizację tej przestrzeni, będzie to zmiana odczuwalna dla mieszkańców.

Podczas sesji Andrzej Zawiślak postanowił jednak szczegółowo dopytać o przebudowę Wydziału Obsługi Mieszkańców.

Jest tylko pewien szczegół.

Jak wyjaśnił burmistrz, przebudowa samego WOM-u nie jest obecnie objęta zakresem inwestycji. Prace mają dotyczyć przede wszystkim holu.

Można oczywiście postulować rozszerzenie przedsięwzięcia o kolejne pomieszczenia. To byłby całkiem sensowny temat do rozmowy o potrzebach urzędu i kosztach modernizacji.

Trudniej jednak prowadzić taką dyskusję, kiedy najpierw trzeba prostować założenie dotyczące tego, co w ogóle będzie przebudowywane.

Szczegółowe analizowanie budżetu jest potrzebne. Równie przydatne okazuje się wcześniejsze zapoznanie z zakresem analizowanej inwestycji.

W końcu trudno rzeczowo oceniać koszty i zasadność prac, jeżeli dyskusję zaczynamy od wyjaśniania, czego projekt właściwie dotyczy.

Dwa miliony na SP 217. Panele akustyczne niemal głównym bohaterem sesji

W projekcie budżetu znalazły się również 2 mln zł na modernizację hali sportowej wraz z zapleczem w Szkole Podstawowej nr 217.

I nie chodzi tu o symboliczne odświeżenie sali.

Zaplanowano między innymi odnowienie podłogi, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, modernizację oświetlenia, wykonanie oświetlenia awaryjnego i ewakuacyjnego, a także prace w korytarzach, szatniach i instalacjach.

Część pomieszczeń zostanie również dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Wśród zaplanowanych prac znalazł się także montaż paneli akustycznych.

Wydawałoby się, że w tak szerokim zakresie modernizacji właśnie ten element nie powinien budzić szczególnie wielkich kontrowersji.

A jednak.

Radny Andrzej Zawiślak poświęcił panelom akustycznym zaskakująco dużo uwagi.

Kilkukrotnie dopytywał, dlaczego są potrzebne, zastanawiając się między innymi, czy hałas z sali gimnastycznej przeszkadza mieszkańcom okolicznych budynków i czy przeprowadzono odpowiednie badania.

W tym miejscu warto wyjaśnić rzecz dość podstawową.

Panele akustyczne montowane wewnątrz hali sportowej służą między innymi ograniczaniu pogłosu i poprawie warunków akustycznych w samym pomieszczeniu. Nie muszą mieć nic wspólnego z izolowaniem hałasu przedostającego się na zewnątrz budynku.

Na tę różnicę zwrócił uwagę radny Marcin Płonka, przewodniczący Komisji Budżetu i Infrastruktury.

Wyjaśniał, że poprawa akustyki może oznaczać większy komfort dzieci podczas zajęć wychowania fizycznego, lepszą zrozumiałość komunikatów nauczycieli, a także odpowiedniejsze warunki podczas szkolnych uroczystości.

Trudno nie odnieść wrażenia, że dyskusja trwałaby znacznie krócej, gdyby na początku udało się rozróżnić poprawę akustyki pomieszczenia od ochrony okolicznych mieszkańców przed hałasem.

Oczywiście można pytać, ile kosztują panele, jakie mają parametry i czy wybrano optymalne rozwiązanie. To konkretne zagadnienia, których radni powinni pilnować.

Ale wielokrotne dopytywanie o zasadność zastosowania elementu, którego podstawowa funkcja została już wyjaśniona, niekoniecznie przybliża nas do oceny całej inwestycji.

Tym bardziej że mówimy o modernizacji za 2 mln zł, obejmującej bezpieczeństwo, instalacje, dostępność i warunki nauki dzieci.

Panele akustyczne są tylko jednym z jej elementów. Choć sądząc po długości dyskusji, można było przez chwilę odnieść zupełnie inne wrażenie.

Warto dodać, że dzielnica uzyskała również wskazanie dofinansowania w wysokości 600 tys. zł w ramach Mazowieckiego Programu Rozwoju Bazy Sportowej. Na moment sesji umowa dotycząca tych środków nie była jeszcze podpisana.

Miejmy nadzieję, że dalsze przygotowania do modernizacji hali będą przebiegały sprawniej niż dyskusja o jej akustyce.

Drogi w Rembertowie. Tu optymizmu jest zdecydowanie mniej

O ile przy poradni czy modernizacji urzędu można mówić o konkretnych planach i zabezpieczonych środkach, o tyle sytuacja z drogami wygląda znacznie trudniej.

W przyszłorocznym budżecie na drogi gminne zapisano około 3,29 mln zł.

Brzmi nieźle?

Niekoniecznie.

Ponad 1,9 mln zł z tej kwoty to środki przeznaczone na nabywanie gruntów pod inwestycje drogowe. A przecież zakup terenu nie oznacza jeszcze rozpoczęcia budowy ulicy.

W planach znalazły się między innymi działania związane z ulicami Pastuszków, Młodnicką oraz drogami na Mokrym Ługu.

Podczas sesji burmistrz mówił także o ulicach Pontonierów, Babie Lato oraz Płatnerskiej i okolicznym układzie drogowym.

I tu pojawia się problem, którego nie da się przykryć kolejnymi optymistycznymi zapowiedziami.

Na roboty budowlane dotyczące wszystkich sześciu omawianych ulic dzielnica nie ma obecnie zabezpieczonych pieniędzy.

Dla części z tych inwestycji lata 2027–2028 będą więc okresem przygotowywania dokumentacji, uzyskiwania decyzji administracyjnych i przygotowań do przyszłych przetargów.

Nie oznacza to, że te prace są niepotrzebne. Bez dokumentacji nie powstanie przecież żadna droga.

Tyle że mieszkańca, który od kilkunastu lat czeka na utwardzenie swojej ulicy, interesuje przede wszystkim to, kiedy będzie mógł normalnie dojechać do domu.

Dlatego w tej sprawie warto powiedzieć wprost: nie wszystkie drogi uda się wybudować w obecnej kadencji.

I chyba właśnie tutaj potrzebna będzie najtrudniejsza rozmowa o priorytetach.

Które ulice są najpilniejsze? Które inwestycje mają już wystarczająco zaawansowaną dokumentację? Na co można znaleźć dodatkowe finansowanie? A co, mimo wcześniejszych planów, będzie musiało poczekać?

Mieszkańcy powinni znać odpowiedzi na te pytania.

W kontekście układu drogowego warto wspomnieć również o budowie tunelu łączącego ulicę Marsa z al. gen. Chruściela „Montera”.

Wśród interpelacji zgłoszonych między sesjami znalazł się wspólny wniosek radnych Adama Praska, Izabeli Kowalskiej, Marcina Płonki i Kamila Starucha dotyczący projektu stałej organizacji ruchu w związku z budową tunelu.

To istotna sprawa, ponieważ sama realizacja tunelu nie rozwiąże automatycznie wszystkich problemów komunikacyjnych.

Równie ważne będzie to, jak po jego wybudowaniu zacznie funkcjonować ruch na okolicznych ulicach, gdzie zostaną skierowane samochody i jak zmieni się codzienna komunikacja mieszkańców.

Duże inwestycje powinny być analizowane nie tylko przez pryzmat samego obiektu, ale także jego wpływu na najbliższe otoczenie.

Centrum lokalne przy Chruściela. Pół miliona na przygotowania, a budowa jeszcze bez finansowania

Wśród planowanych przedsięwzięć znalazło się również centrum lokalne, które miałoby powstać w sąsiedztwie przyszłej poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Na 2027 rok przewidziano 400 tys. zł na przygotowanie inwestycji, a łącznie etap koncepcyjno-projektowy ma kosztować około pół miliona złotych.

I tu również nie zabrakło pytań.

Andrzej Zawiślak dopytywał podczas sesji między innymi o powierzchnię przyszłego centrum, koszt przygotowania dokumentacji i możliwość zastosowania formuły „zaprojektuj i wybuduj”.

Trzeba przyznać, że pytanie o wysokość wydatków jest zasadne. Pół miliona złotych na etap przygotowawczy zdecydowanie wymaga wyjaśnienia.

Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy oczekujemy szczegółowych odpowiedzi dotyczących ostatecznego kształtu inwestycji, dla której nie opracowano jeszcze koncepcji.

Zastępca burmistrza Arkadiusz Piotrowski tłumaczył, że wymagania miejskiego Biura Rozwoju Gospodarczego obejmują również wcześniejszą diagnozę potrzeb i prace koncepcyjne.

Innymi słowy, dzielnica ma najpierw ustalić, co powinno powstać, w jakiej formie i dla kogo. Dopiero na tej podstawie można przygotowywać dalsze etapy przedsięwzięcia.

Można oczywiście kwestionować przyjętą procedurę. Warto jednak uwzględnić, że dzielnica nie ustala wszystkich zasad finansowania miejskich inwestycji samodzielnie.

Burmistrz Maciej Iwanicki szacował potencjalny koszt realizacji centrum na około 5–6 mln zł.

To jednak wciąż wstępny szacunek, a nie przyznane pieniądze.

Dlatego największym wyzwaniem nie jest dziś odpowiedź na pytanie, dlaczego nie znamy jeszcze wszystkich parametrów przyszłego centrum.

Znacznie istotniejsze będzie to, czy po przygotowaniu koncepcji uda się przekonać miasto do sfinansowania jego budowy.

Bo na razie mamy pieniądze na przygotowania. A od gotowej koncepcji do gotowego centrum lokalnego droga bywa jeszcze bardzo długa.

Radny powinien pytać. Ale powinien też słuchać odpowiedzi

Październikowa sesja była dobrą okazją, żeby przyjrzeć się nie tylko przyszłorocznym inwestycjom, ale również temu, jak wygląda kontrola wydatków publicznych w praktyce.

Nie ma żadnych wątpliwości, że radni powinni zadawać zarządowi trudne pytania.

Powinni sprawdzać koszty, terminy, przetargi i zasadność wydawania pieniędzy mieszkańców. Powinni również wracać do spraw, w których odpowiedzi są niepełne albo wymijające.

Problem pojawia się wtedy, gdy pytania wracają mimo udzielonych wyjaśnień, a dyskusja zaczyna krążyć wokół tych samych zagadnień.

Wystarczy przypomnieć trzy wątki z tej sesji.

Przy poradni psychologiczno-pedagogicznej Andrzej Zawiślak wracał do kwestii ofert przetargowych, mimo że zarząd wyjaśniał stan postępowania.

Przy modernizacji urzędu dopytywał o przebudowę WOM-u, choć inwestycja nie obejmuje obecnie przebudowy samego wydziału.

Przy SP 217 wielokrotnie podnosił kwestię paneli akustycznych, których przeznaczenie ostatecznie wyjaśniał inny radny.

Każda z tych sytuacji z osobna mogłaby wydawać się mało istotna.

Zebrane razem pokazują jednak pewien problem z jakością debaty.

Bo czym innym jest konsekwentne domaganie się odpowiedzi, których zarząd nie chce albo nie potrafi udzielić, a czym innym prowadzenie kolejnych rund dyskusji wokół kwestii, które zostały już wyjaśnione.

A przecież czasu na sesji nie brakuje dlatego, że mamy za mało tematów.

Wręcz przeciwnie.

W Rembertowie mamy drogi, na których budowę brakuje pieniędzy, duże inwestycje z wieloletnimi harmonogramami, przetargi wymagające rozstrzygnięcia i przedsięwzięcia, dla których dopiero trzeba będzie pozyskać finansowanie.

Naprawdę jest o czym rozmawiać.

Dlatego trudno uznać za szczególnie wartościową sytuację, w której znaczną część uwagi poświęca się ponownemu wyjaśnianiu podstawowych założeń omawianych projektów.

Żeby jednak zachować właściwe proporcje, trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie pytania Andrzeja Zawiślaka można w ten sposób ocenić.

Wątpliwości dotyczące terenu przy ulicy Strażackiej, wiązanego z przyszłymi planami OSiR-u, zasługują na konkretne i wyczerpujące wyjaśnienie.

Podobnie jak pytania o rzeczywiste koszty inwestycji, terminy zakończenia prac czy przyszłe źródła finansowania.

I właśnie takich pytań warto oczekiwać więcej.

Pytań, które pozwalają mieszkańcom dowiedzieć się czegoś nowego. Które wskazują ryzyka, ujawniają brakujące informacje i pomagają ocenić, czy zarząd rzeczywiście właściwie przygotowuje inwestycje.

Nie takich, po których najbardziej zapamiętanym elementem dyskusji stają się panele akustyczne i konieczność ponownego tłumaczenia ich przeznaczenia.

Kontrola wydatków publicznych jest poważnym zadaniem. Warto więc, żeby jej efektem były równie poważne ustalenia.

Bo skuteczności radnego nie mierzy się liczbą zadanych pytań, lecz tym, czy dzięki nim udało się coś wyjaśnić, poprawić albo doprowadzić do konkretnego działania.

A nie tylko długością protokołu z sesji.

Budżet zyskał poparcie większości radnych. Teraz najważniejsza będzie realizacja

Ostatecznie Rada Dzielnicy Rembertów pozytywnie zaopiniowała projekt załącznika budżetowego na 2027 rok.

Za głosowało 15 radnych, trzech było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Poparcie dla projektu zadeklarowały między innymi kluby Koalicji Obywatelskiej Rembertów, Rembertów Bezpośrednio i Forum dla Rembertowa.

Nie oznacza to jeszcze zakończenia procedury budżetowej. Ostateczne decyzje dotyczące budżetu Warszawy podejmie Rada m.st. Warszawy.

Co więc wynika z październikowej sesji?

Przede wszystkim to, że Rembertów stoi przed kilkoma naprawdę istotnymi przedsięwzięciami.

Nowa siedziba poradni psychologiczno-pedagogicznej, modernizacja hali sportowej SP 217, przebudowa urzędu i przyszłe centrum lokalne mogą w kolejnych latach przynieść mieszkańcom zauważalne zmiany.

Ale są też sprawy, w których sam optymizm nie wystarczy.

Szczególnie dotyczy to dróg, na których budowę zwyczajnie brakuje pieniędzy. Tutaj potrzebne będą konkretne decyzje dotyczące priorytetów i dalszego finansowania.

I właśnie dlatego warto uważnie przyglądać się zarówno wydatkom, jak i pracy radnych.

Bo mieszkańcy potrzebują nie tylko dobrych inwestycji i sprawnego zarządu, ale również rady, która potrafi merytorycznie kontrolować ich realizację.

Nie chodzi o liczbę zadanych pytań, lecz o to, czy dzięki nim udało się czegoś dowiedzieć, wyjaśnić problem lub zapobiec niepotrzebnym wydatkom.

Podobnie z samym budżetem.

Znacznie ważniejsze od tego, ile milionów uda się wpisać do tabeli, będzie to, ile zaplanowanych przedsięwzięć uda się faktycznie zrealizować.

Bo z punktu widzenia mieszkańca inwestycja nie kończy się na opracowaniu projektu, ogłoszeniu przetargu czy zapewnieniu, że wszystko idzie zgodnie z harmonogramem.

Kończy się wtedy, kiedy można już korzystać z gotowej drogi, wyremontowanej szkoły czy dostępnej poradni.

Mieszkańcy nie korzystają przecież ani z budżetowych prezentacji, ani z wielogodzinnych dyskusji o tym, do czego służą panele akustyczne.

Korzystają z dobrze działających instytucji, sprawnej infrastruktury i usług, które odpowiadają na ich rzeczywiste potrzeby.

I właśnie z tego warto rozliczać samorząd.

Bo na koniec kadencji znacznie łatwiej będzie policzyć wybudowane drogi i zakończone remonty niż korzyści wynikające z kolejnego powtórzenia tego samego pytania.

Podziel się