Forum Rozwoju Mazowsza ewoluuje i co roku ma nieco inny charakter. To naturalne, bo tak samo ewoluuje i zmienia się Mazowsze. Tegoroczna, już 16. edycja, odbyła się 6 października w Centrum Konferencyjnym Legii Warszawa, pod hasłem „Wspólny kierunek rozwoju”.
Rembertów Bezpośrednio już drugi rok z rzędu było partnerem medialnym tego wydarzenia. To dla nas kolejna okazja, żeby przyjrzeć się nie tylko temu, jak zmienia się samo Forum, ale przede wszystkim kierunkom, w których rozwijają się samorządy, technologie i usługi publiczne.
Rembertów Bezpośrednio w gronie patronów medialnych 16. Forum Rozwoju Mazowsza
Na początek trochę liczb. 43 partnerów, przedstawiciele Mazowsza i dziewięciu innych województw, sześć debat, warsztaty i 3213 uczestników, w tym 1580 obecnych na miejscu i 1633 online. Sporo jak na jednodniowe wydarzenie! 🙂
Scena 16. Forum Rozwoju Mazowsza w Centrum Konferencyjnym Legii Warszawa
Tegoroczne Forum miało również swój szczególny symbol – złoty most, na którym przedstawiciele regionów zawieszali kłódki ze swoimi województwami. Pomysł może nieco dosłowny, ale chyba trudno o bardziej czytelne przedstawienie idei współpracy i budowania wspólnego kierunku rozwoju.
Zresztą to właśnie współpraca jest jednym z powodów, dla których warto na takie wydarzenia przyjeżdżać.
Po co właściwie jeździ się na takie Forum?
Odwiedzanie stoisk zawsze jest okazją do podejrzenia, co się dzieje w sąsiednich gminach czy dzielnicach Warszawy. Od podania ręki, przez rozmowę i wymianę doświadczeń, aż po wymianę kontaktów – tak nawiązuje się współpracę na Forum.
Czasem działa to jednak inaczej, z pewnym opóźnieniem. Na Forum poznaję szczegóły jakiegoś działania, pomysł zostaje z tyłu głowy i czeka... I tak dopiero za miesiąc czy później, w odpowiedniej chwili, pamięć się uruchamia: „Przecież coś takiego już zrobili sąsiedzi z Mazowsza! Zapytajmy o ich doświadczenia”.
Bo nie zawsze trzeba wymyślać wszystko od początku. Bywa, że inny samorząd ma już za sobą kilka lat doświadczeń z rozwiązaniem, nad którym my dopiero zaczynamy się zastanawiać. Warto dowiedzieć się nie tylko, co się udało, ale przede wszystkim, gdzie pojawiły się problemy i co dziś zrobiliby inaczej.
Forum daje właśnie taką możliwość. I to bez umawiania oficjalnych wizyt, wymiany wielostronicowej korespondencji czy poszukiwania właściwej osoby przez kolejne wydziały urzędu.
Czasem wystarczy zwykła rozmowa przy stoisku.
Od pierników i rękodzieła po roboty, drony i wodór
W tym roku zdecydowanie było co podglądać! Rozpiętość tematyczna prezentowanych przedsięwzięć była naprawdę ogromna.
Z jednej strony tradycyjne rzemiosło, regionalna kultura i turystyka, z drugiej nowoczesne technologie, robotyka, medycyna i energetyka.
Wśród propozycji partnerów znalazły się między innymi warsztaty wypiekania toruńskich pierników, zdobienie fajansu włocławskiego czy własnoręczne czerpanie papieru prezentowane przez województwo kujawsko-pomorskie. Podkarpacie łączyło regionalne smaki i tradycje Roztocza z drukiem 3D i eksperymentami naukowymi Generatora Nauki GEN w Jaśle.
Były także zupełnie inne atrakcje. Politechnika Warszawska prezentowała projekty związane z technologiami kosmicznymi, robotyką i lotnictwem. Zespół Szkół w Gąbinie przygotował pokaz robota humanoidalnego, a Mazowiecka Agencja Energetyczna promowała rozwiązania związane z odnawialnymi źródłami energii i wykorzystaniem wodoru.
Swoje miejsce miały również zdrowie i dostępność. Od badań słuchu proponowanych przez Światowe Centrum Słuchu, przez demonstracje technologii medycznych, po strefę Mazowieckiego Centrum Polityki Społecznej z symulatorem starości.
I właśnie to zestawienie jest dla mnie ciekawe.
Rozwój regionu nie musi przecież oznaczać wyłącznie wielkich inwestycji infrastrukturalnych czy zaawansowanych technologii. Czasem polega na stworzeniu atrakcyjnej oferty turystycznej, zachowaniu lokalnego dziedzictwa albo wymyśleniu sposobu, żeby mieszkańcy chętniej angażowali się w życie swojej miejscowości.
Wiele z takich pomysłów z powodzeniem można przenosić między samorządami. Oczywiście po dostosowaniu do miejscowych potrzeb i możliwości.
Sam wyjątkowo cenię debaty
Poza zmieniającymi się co roku wystawcami Forum ma również swoje stałe punkty. Sam wyjątkowo cenię wykłady i debaty, i zazwyczaj właśnie na nich spędzam najwięcej czasu.
Patrzę w przyszłość, czasem wręcz nie mogę się jej doczekać, a na Forum poruszane są właśnie tematy albo bardzo aktualne, albo pozwalające spojrzeć wprzód na to, co nas czeka. To rzadka okazja wysłuchać rozmów osób o tak szerokiej wiedzy i horyzontach.
Tegoroczny program szczególnie mocno koncentrował się na zmianach, które już obserwujemy, ale których pełne konsekwencje dopiero przed nami.
Jak będą wyglądały fundusze europejskie po 2027 roku?
To pytanie pojawiło się już w pierwszej debacie z udziałem przedstawicieli kilku województw. Rozmawiano o przyszłości polityki spójności, podziale środków, potrzebach regionów i nowych wyzwaniach związanych między innymi z bezpieczeństwem.
To ważne również z punktu widzenia samorządów lokalnych. Pieniądze europejskie nie są przecież celem samym w sobie. Są narzędziem, dzięki któremu możemy realizować inwestycje i przedsięwzięcia, na które bez dodatkowego wsparcia często trudno byłoby znaleźć środki.
A skoro kolejna perspektywa finansowa będzie obejmowała lata 2028–2034, to tak naprawdę mówimy już o decyzjach, których skutki będziemy obserwować jeszcze długo po 2030 roku.
Małe miasta, starzejące się społeczeństwo i problemy, które znamy również w Rembertowie
Szczególnie interesująca była też dyskusja o małych miastach i ich wyludnianiu się.
Padło w niej ciekawe spojrzenie na samo pytanie: czy rzeczywiście powinniśmy próbować zatrzymywać młodych ludzi w miejscowościach, z których pochodzą?
Może ważniejsze jest stworzenie im takich warunków, żeby po studiach czy zdobyciu doświadczenia zawodowego chcieli wrócić? Albo żeby ktoś z zewnątrz uznał takie miejsce za atrakcyjne do zamieszkania?
Bo o atrakcyjności miejscowości nie decyduje wyłącznie liczba mieszkańców czy nowych budynków. Równie ważne są szkoły, transport, miejsca pracy, oferta kulturalna, usługi publiczne i zwyczajna wygoda codziennego życia.
Choć Rembertów jest dzielnicą Warszawy, wiele z tych zagadnień brzmi znajomo. Mamy przecież własne lokalne potrzeby, swoją specyfikę i problemy, których nie rozwiązuje sam fakt administracyjnej przynależności do stolicy.
Podobnie było z debatą o srebrnej gospodarce, czyli dostosowaniu rynku pracy i usług do starzejącego się społeczeństwa.
Zwykle o starzeniu się społeczeństwa mówi się przede wszystkim w kontekście kosztów opieki zdrowotnej, systemu emerytalnego czy niedoboru pracowników. Tymczasem to również pytanie o to, jak będą wyglądały nasze miasta i dzielnice.
Czy przestrzeń publiczna będzie dostosowana do potrzeb osób o ograniczonej mobilności? Czy seniorzy będą mogli aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym? Jakie usługi będą potrzebne za kilkanaście lat? I wreszcie, jak wykorzystać doświadczenie zawodowe osób, które mimo osiągnięcia określonego wieku nadal chcą pracować?
To zagadnienia, które prędzej czy później będą wymagały konkretnych odpowiedzi również na poziomie dzielnicy.
Nie mniej istotna była rozmowa o zdrowiu psychicznym, szczególnie wśród młodych ludzi. Zwracano uwagę na profilaktykę, rolę szkoły i rodziny oraz dostępność specjalistycznej pomocy.
Do tego dochodzi bezpieczeństwo energetyczne. Rosnące znaczenie odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej czy lokalnych systemów zaopatrzenia w energię to tematy, które jeszcze niedawno wydawały się domeną ekspertów, a dziś coraz częściej pojawiają się w codziennych rozmowach o funkcjonowaniu samorządów.
AI – demon czy niepotrzebnie demonizowane narzędzie? 🤖
Szczególnie zainteresowała mnie jednak debata oksfordzka „AI – narzędzie demoniczne czy demonizowane?”, moderowana przez Grzegorza Sobótkę.
Argumenty przedstawiali uczniowie Zespołu Szkół im. Stanisława Staszica w Gąbinie. Młodzi ludzie stanęli przed zadaniem przedstawienia dwóch przeciwstawnych spojrzeń na sztuczną inteligencję.
Jedna strona zwracała uwagę na zagrożenia związane z jej rozwojem, między innymi dezinformację, utratę miejsc pracy czy osłabienie samodzielnego myślenia. Druga podkreślała, że AI jest przede wszystkim narzędziem, a o sposobie jego wykorzystania decyduje człowiek.
Publiczność opowiedziała się zdecydowanie za stanowiskiem, że sztuczna inteligencja jest raczej demonizowana, niż demoniczna.
Ja jednak znalazłem się bliżej drugiej strony.
Nie dlatego, że jestem przeciwnikiem AI. Wręcz przeciwnie. Technologia fascynuje mnie, chętnie z niej korzystam i z zainteresowaniem obserwuję kolejne etapy jej rozwoju.
Uważam jednak, że stworzyliśmy demona, którego musimy trzymać za rogi.
Dlaczego?
Bo odnoszę wrażenie, że w pogoni za korzyściami, jakie może przynieść sztuczna inteligencja, zdecydowanie więcej mówi się o jej możliwościach niż o zagrożeniach wynikających z jej rozwoju i wdrażania.
A moje zaufanie do zdrowego rozsądku i etyki firm oraz ludzi odpowiedzialnych za rozwój tej technologii jest, delikatnie mówiąc, ograniczone.
Zresztą nie chodzi wyłącznie o odległe scenariusze rodem z filmów science fiction. Wystarczy spojrzeć na zastosowania, które już dziś stają się codziennością.
Sztuczna inteligencja w samorządzie. Korzystać czy się obawiać?
O tym miałem okazję porozmawiać podczas Forum z twórcami podcastu AIconic, do którego zostałem zaproszony na krótkie nagranie.
Krótkie, przynajmniej w założeniu, bo temat szybko zaczął żyć własnym życiem. 🙂
Rozmowa miała dotyczyć przede wszystkim wykorzystywania sztucznej inteligencji w samorządzie. I rzeczywiście, od tego zaczęliśmy.
Zdarza mi się pochwalić urzędnika za wyjątkowo dobrze przygotowane, czytelne pismo, ujmujące wszystkie istotne kwestie. Czasem w odpowiedzi słyszę, z pewnym zakłopotaniem, że przy jego tworzeniu pomagała sztuczna inteligencja.
I co w tym złego?
Jeżeli dzięki wykorzystaniu nowych narzędzi dokument jest bardziej przejrzysty, a praca wykonywana sprawniej, trudno uznać to samo w sobie za coś niewłaściwego.
Tymczasem obserwuję również zupełnie inne podejście. Korzystanie z AI przez urzędnika czy samorządowca bywa przedstawiane niemal jako zarzut. Jakby samo posłużenie się narzędziem świadczyło o braku kompetencji albo samodzielności.
Nie bardzo rozumiem takie podejście. Przecież od dawna korzystamy z programów, wyszukiwarek, gotowych szablonów czy narzędzi pomagających nam wykonywać obowiązki. Sztuczna inteligencja jest kolejnym etapem tego procesu, choć oczywiście znacznie bardziej zaawansowanym.
Jest jednak druga strona medalu.
Co dzieje się z dokumentem, który przekazujemy do analizy zewnętrznemu narzędziu AI? Czy zawiera dane osobowe? Czy został odpowiednio zanonimizowany? Czy każdy pracownik rozumie, jakie informacje udostępnia i jakie mogą być tego konsekwencje?
W rozmowie zwracałem uwagę, że wykorzystywanie AI w codziennej pracy administracji nie zawsze idzie w parze z wystarczająco jasnymi zasadami i wiedzą użytkowników na temat bezpieczeństwa danych.
A przecież urząd nie może opierać swojego funkcjonowania wyłącznie na przekonaniu, że każdy pracownik będzie wiedział, czego do takiego narzędzia nie należy wprowadzać.
Nie oznacza to, że powinniśmy zrezygnować z nowych technologii. Przeciwnie – uważam, że trzeba nauczyć się korzystać z nich świadomie, bezpiecznie i z odpowiedzialnością za efekty.
Czy maszyna może być człowiekiem?
W tym miejscu nasza rozmowa w AIconic skręciła jednak w trochę inną stronę.
Bo sztuczna inteligencja jest dla mnie fascynująca nie tylko ze względu na możliwości technologiczne. Jej rozwój zmusza nas również do zadawania pytań, którymi dotychczas zajmowali się przede wszystkim filozofowie.
Czym właściwie jest świadomość? Czy maszyna może ją posiadać? A jeżeli kiedyś uznamy, że tak, to czym taka świadomość będzie się różniła od ludzkiej?
I jeszcze coś, co mnie osobiście drażni – antropomorfizacja sztucznej inteligencji, czyli nadawanie jej ludzkich cech.
Coraz częściej korzystamy z narzędzi, które rozmawiają z nami w taki sposób, jakby po drugiej stronie znajdował się człowiek. Potrafią okazywać zainteresowanie, udawać emocje, naśladować empatię.
Tylko czy rzeczywiście tego od nich oczekujemy? I jakie konsekwencje może mieć budowanie relacji z czymś, co zachowuje się jak człowiek, ale człowiekiem nie jest?
To już temat zdecydowanie wykraczający poza pracę samorządu.
Zresztą podczas rozmowy pojawiły się również kwestie praw do wynalazków tworzonych z pomocą AI, autonomicznych samochodów i odpowiedzialności za decyzje podejmowane przez algorytmy.
W pewnym momencie okazało się, że materiału wystarczyłoby na zupełnie osobny odcinek podcastu. Taka propozycja zresztą padła, więc być może jeszcze wrócimy do tych rozważań.
Forum to nie tylko to, co dzieje się na scenie
Wróćmy jednak do samego wydarzenia.
Tegoroczne hasło „Wspólny kierunek rozwoju” znalazło swoje odzwierciedlenie nie tylko w debatach, ale również w całej przestrzeni Forum.
Ściana partnerów medialnych 16. Forum Rozwoju Mazowsza
Wspomniany złoty most z kłódkami województw był najbardziej widocznym elementem tej symboliki. Przedstawiciele regionów wspólnie zawieszali na nim swoje oznaczenia, pokazując, że mimo różnych problemów i potrzeb można szukać wspólnych celów.
I właściwie trudno nie dostrzec w tym pewnej analogii do codziennej pracy samorządów.
Każda gmina, powiat czy dzielnica ma swoją specyfikę. Różnimy się liczbą mieszkańców, strukturą zabudowy, możliwościami finansowymi czy wyzwaniami infrastrukturalnymi. Ale wiele problemów jest podobnych.
Dostępność usług, komunikacja, bezpieczeństwo, potrzeby seniorów, edukacja czy gospodarowanie przestrzenią publiczną – te tematy powtarzają się niezależnie od wielkości miejscowości.
Dlatego wymiana doświadczeń jest tak cenna.
Nie zawsze trzeba kopiować rozwiązanie zastosowane gdzieś indziej. Często wystarczy poznać sposób myślenia, który do niego doprowadził.
Co z tego wszystkiego zostaje po Forum?
Na warsztaty, jak zwykle, zabrakło mi czasu. Nie da się skorzystać ze wszystkiego, zwłaszcza kiedy debaty i rozmowy ze spotkanymi ludźmi zajmują większą część dnia. Może następnym razem.
Drugi rok z rzędu współpracy Rembertów Bezpośrednio przy Forum pozwala też spojrzeć na to wydarzenie z pewnej perspektywy.
Zmieniają się tematy, partnerzy i prezentowane rozwiązania. Pojawiają się nowe technologie i nowe wyzwania, a problemy, które jeszcze kilka lat temu wydawały się odległe, stają się codziennością.
Jedno pozostaje jednak niezmienne – możliwość spotkania ludzi, którzy na co dzień mierzą się z podobnymi zagadnieniami, choć często pracują w zupełnie innych częściach Polski.
Nie ukrywam, że właśnie takie spotkania są dla mnie jedną z największych wartości Forum.
Z jednej strony pozwalają dowiedzieć się czegoś nowego, z drugiej uświadamiają, że nasze lokalne problemy nie są aż tak wyjątkowe, jak mogłoby się czasem wydawać. Ktoś już być może znalazł rozwiązanie, ktoś inny właśnie je testuje, a jeszcze ktoś przekonał się, że obrana droga prowadzi donikąd.
Wszystkie te doświadczenia są przydatne.
Z Forum niekoniecznie wraca się więc z gotowym pomysłem na konkretną inwestycję w Rembertowie. Czasem przywozi się coś, co trudno od razu policzyć czy pokazać na zdjęciu – wiedzę, kontakt, inspirację albo po prostu inne spojrzenie na problem.
A po kilku tygodniach okazuje się, że właśnie tego było potrzeba.



